
Do Poręby i Budykrzu!
18 maja 08r. pojechaliśmy do Poręby, a pretekstem wybrania tego kierunku; była chęć spróbowania znakomitego sernika z piekarni GS znajdującej się w tej miejscowości. Ze względu na "dobry" skład uczestników wycieczki; tempo jazdy od samego początku było dość duże, a to pozwalało na odwiedzenie większej ilości interesujących miejsc. Buszując, po różnych zakamarkach, dotarliśmy najpierw do Brańszczyka, gdzie właśnie odbywał się odpust. Przy okazji zajrzeliśmy jeszcze do kościoła. Potem celem był "użytek ekologiczny" koło leśniczówki Tuchlin. Chcieliśmy tam sprawdzić, czy już zakwitły rosnące tam storczyki. Storczyki jeszcze się nie pokazały, ale mogliśmy podziwiać szybującego, dość wysoko, wielkiego drapieżnika, którego rozłożysta sylwetka mogła wskazywać na bielika! Po dłuższej chwili, tracąc trochę czasu, w związku z awarią roweru Jany, pognaliśmy prosto do Poręby na wspomniany sernik. Smakował wszystkim, po prostu był wyśmienity! W dobrych humorach, wyruszyliśmy do Budykrzu (forma nazwy używana lokalnie), piękną drogą; przez las wypełniony zapachem i łanami konwalii. Jadąc, w tym kierunku, chcieliśmy przy okazji, dokładniej sprawdzić, opracowywaną, na potrzeby "Leśnej Szkoły", trasę rowerową.
Budykierz to ładna, położona trochę na uboczu wieś. Podziwiając wiele rosnących wzdłuż drogi starych drzew, ścigając się i popisując rowerowymi akrobacjami, dotarliśmy mniej więcej do połowy tej miejscowości i skręciliśmy w lewo, w kierunku lasów. Sprawdzając kilka wariantów trasy, wynurzyliśmy się tuż obok położonej na skraju lasu szkoły w Knurowcu. Spokojny i zielony, rozłożony na śródleśnej polanie Knurowiec, również wart jest przeprowadzenia tu trasy rowerowej... Równym asfaltem, wygodnie dojechaliśmy do ruchliwej trasy białostockiej. Tu skręciliśmy na lewo, w piękny, mieszany las, przetykany okazałymi, pomnikowymi dębami i dotarliśmy do Niemirowa. Szukając nowych rozwiązań dla rowerowych wycieczek, pojechaliśmy do samego końca tej miejscowości. Za wsią; żwirówka, której się trzymaliśmy wyprowadziła nas na znów na trasę Nr8. Trochę źli, na hałas mijających nas samochodów, ale korzystając; z dość bezpiecznego, szerokiego pobocza, dojechaliśmy do Trzcianki i z ulgą opuściliśmy szosę. Za szkołą, w tej miejscowości, korzystając m.in. z dziur w płotach, bo zaznaczona na mapie droga, gdzieś się w terenie zapodziała, malowniczą i wygodną, polną dróżką, dotarliśmy do Ojcowizny. Przecięliśmy "na skos" spory fragment lasu, a potem jadąc jego krawędzią, mijając znajdującą się w pobliżu Gajówkę Ciepła, dotarliśmy do budowanej obwodnicy. Mknąc po jej równym i szerokim asfalcie znaleźliśmy się na Zakręziu... Do centrum Wyszkowa wyszło 56km. To nie dużo, więc sądzimy, że na sernik w Porębie można będzie wybierać się częściej.
"Leśna Szkoła"










