
Do Zakopanego
Współpracująca z "Leśną Szkołą" wyszkowska SP Nr1 w dniach 13 -17.maja 08r. zorganizowała wycieczkę do Zakopanego. Tak wyglądał jej przebieg według relacji jednego z uczestników: "Odjechaliśmy autokarem ok. godz. 8.00 żegnani przez, równie jak my, podekscytowanych rodziców. Cieszyliśmy się z wycieczki; w autokarze wszyscy się śmiali i śpiewali. Po kilku godzinach jazdy znaleźliśmy się w Wieliczce i udaliśmy się do kopalni soli. Zeszliśmy kilkadziesiąt pięter w dół, zwiedzając podziemne korytarze. Przewodnik opowiadał nam: o podziemnych stworach, a także streścił legendę powstania kopalni. Pracę w kopalni obrazowały interesujące makiety. W największej kaplicy, w której stoi "rzeźba solna" Jana Pawła II zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie... Po ukończeniu zwiedzania na powierzchnię wydostaliśmy się windą. Do Zakopanego dojechaliśmy wieczorem i jeszcze tego wieczoru odwiedziliśmy sanktuarium na Krzeptówkach...
Drugiego dnia wycieczki ruszyliśmy z przewodnikiem zwiedzać Tatry. Na początku przewodnik wytłumaczył nam jak należy się zachowywać podczas chodzenia po górach. Po ok. 40min. marszu dotarliśmy do wielkiej polany w Dolinie Małej Łąki. Roztaczał się stąd wspaniały widok. Kolejnym punktem, do którego dotarliśmy był Przysłop Miętusi. Tam również podziwialiśmy piękne widoki, a przewodnik pokazał nam ,, ranę w skale'', spowodowaną oderwaniem się części skały i odsłonięciem jej wnętrza zabarwionego na czerwonawy kolor rudami żelaza. Ścieżką "Nad Reglami" zeszliśmy do Doliny Kościeliskiej. Idąc wzdłuż tej doliny weszliśmy do Jaskini Raptawickiej. Wejście dostarczyło nam wiele emocji, związany z wspinaczką po łańcuchach i drabinie prowadzącej w jej głąb. Przeżyty strach wynagrodził nam roztaczający się z Raptawickiej Turni krajobraz. Następnym naszym celem był Wąwóz Kraków, w którym mieściła się jaskinia; Smocza Jama. Ją również "zbadaliśmy" wspinając się po drabinie i łańcuchach. Po dość nużącym powrocie wzmocniliśmy się kupując oscypki i lody w kramikach u wylotu doliny...
Trzeciego dnia; po odstaniu w długiej kolejce wjechaliśmy wagonikami poruszającymi się na linach na Kasprowy Wierch. Dla wielu z nas było to wielkie przeżycie, gdyż nigdy wcześniej nie mieli okazji podziwiać tak pięknych widoków. Za nami rozciągał się cudowny widok na Zakopane, a z przodu wysokie góry, na których (co było dla nas atrakcją) był jeszcze śnieg. Wdrapaliśmy się na sam szczyt Kasprowego Wierchu, na którym to znajdowała się stacja metrologiczna i długo podziwialiśmy roztaczające się wokół szczyty... Mieliśmy w planach zejście z Kasprowego, ale ze względu na opady deszczu było to niemożliwe i zjechaliśmy kolejką. Po zjechaniu odwiedziliśmy jeszcze, ku uciesze chłopców zakopiańskie skocznie narciarskie podziwiając olbrzymią Wielką Krokiew i dotarliśmy na Krupówki, poddając się szaleństwu zakupów. Każdy kupił, co innego. Jedni kupowali pamiątki z drewna, inni oscypki, serowe warkocze, a jeszcze inni balony z helem, który wpuszczali sobie do buzi i potem śmiesznie mówili. Potem udaliśmy się na cmentarz; "Na Pęksowym Bzysku", gdzie widzieliśmy groby wielu znanych osób, m.in. znanego pisarza Kornela Makuszyńskiego.
Wracając, ostatniego dnia wycieczki zajechaliśmy na baseny termalne w Szaflarach. Zmineralizowana woda, która wypełniała niecki basenowe miała temperaturę około 30 stopni, więc nawet największemu zmarzluchowi nie było zimno. Po 2 godzinach kąpieli wyruszyliśmy w drogę powrotną i z małymi przygodami dotarliśmy do Wyszkowa..."
Tekst: Karol Skoczeń foto: Marta Abramczyk, Jurek Sitek










