Bagna wzięte! Po raz pierwszy w tym roku dokonało tego trzynaście osób biorących udział w wyprawie zorganizowanej przez Klub survivalu WOK „Hutnik”.
 |
Survivalowcy (niemal) w komplecie fot. Kamil Wojtkowski |
|
Tegoroczna duża ilość śniegu zimą oraz ostatnie obfite opady deszczu sprawiły, że wyszkowska, podmokła, zielona „dżungla” określana przez niektórych „Królestwem Shreka” wraz z otaczającymi ją łąkami długo tonęła w wodzie. Wiele odcinków szlaku przetartego przez survivalowców, w których woda zazwyczaj sięgała do kostek lub co najwyżej do łydek, teraz znalazło się głęboko pod wodą i trzeba je było pokonywać niemal wpław. Do tego marsz utrudniały gęste kępy bardzo ostrej, wysokiej trawy oraz połamane i powyrywane z korzeniami drzewa, przy których należało zachować szczególną ostrożność, by nie wpaść w głębokie, niewidoczne doły po korzeniach. Przechodzenie przez zwalone drzewa też nie należało do najłatwiejszych, gdyż ciężkie od wody buty i mokre spodnie skutecznie krępowały ruchy. Do tego stada meszek i komarów – klimat niczym z pasjonujących filmów przygodowych!
 |
Asia idzie pierwszy raz;) fot. Andrzej Grajczyk |
|
Mimo rozlicznych przeszkód morale grupy stało na… dosyć wysokim poziomie. Po pierwszych potknięciach o trawy, korzenie drzew, wszyscy mniej zaawansowani dosyć szybko przekonali się, że nie ma co ryzykować dalszego marszu bez kija do asekuracji. A na „drobnoustroje” fruwające wokół jakoś każdy się uodpornił. W wielu miejscach płynęły wartkie potoki przezroczystej, czerwonawej wody. Wśród niezwykle bujnej zieleni rosły całe klomby pięknie kwitnących kosaćców, co każdego wprawiało w niekłamany zachwyt.
 |
Tadek asekuruje dziewczyny:) fot. Andrzej Grajczyk |
|
Najwięcej zabawy było przy pokonywaniu większych zbiorników wodnych i głębokich rowów, gdzie nikt nie mógł się obyć bez wsparcia, pomocnej dłoni towarzysza wyprawy. Podawano sobie ręce, przerzucano plecaki, wzajemne się dopingowano przy wykonywaniu skoków. Takie „akcje” bardzo integrowały grupę i stwarzały niepowtarzalną atmosferę.
 |
Głębsza przeszkoda;) fot. Karol Gmurczyk |
|
Owszem, od czasu do czasu pojawiały się głosy „kiedy wreszcie dojdziemy, dziś chcę stąd jak najszybciej wyjść”, ale zaraz poprawiano się „tylko dziś mam dość – ale na pewno chcę tu wrócić!”. I to w tym wszystkim jest najpiękniejsze. Chodzenie po bagnach wciąga!
Andrzej Grajczyk
Oprac. Artur Laskowski